przejdź do Sochaczew.pl
165916 odwiedzin
O Guliettcie i kręceniu filmu w Sochaczewie ciąg dalszy...

Po naszej publikacji dotyczącej wizyty w mieście filmowców z Guliettą Massiną na czele, skontaktował się z nami pan Andrzej Nicgorski, który był jednym ze statystów zatrudnionych przez ekipę reżysera Victora Vicasa.

Nasz czytelnik udostępnił nam też dwie oryginalne fotografie wykonane w trakcie kręcenia w naszym mieście dramatu „Jons und Erdme”, w tym jedną z autografem Massiny.

- Nie było łatwo zdobyć te zdjęcia, ponieważ ekipa, szczerze mówiąc, niechętnie się fotografowała. Udało mi się i teraz są dla mnie bardzo cenną pamiątką z czasów młodości - powiedział nam.

„Jons und Erdme” kręcono w latach 50-tych i było to nie lada wydarzenie w Sochaczewie, a zdjęcia powstawały również w okolicy (w poprzednim numerze „ZS” wydrukowaliśmy fotos na którym znajdowała się wiejska chałupa - jak się okazało stała ona w niedalekich okolicach miasta). Statystowanie w filmie wiązało się też z konkretnymi profitami.

- Dostawałem, z tego co pamiętam, 60 złotych za dzień zdjęciowy. Dla młodego człowieka były to wtedy niezłe pieniądze - wspomina Andrzej Nicgorski.  - W latach pięćdziesiątych mieszkałem z rodziną na ul. Staszica 50. Niedaleko tej kamiennicy, na ówczesnym rynku, obok budynku straży pożarnej umiejscowiono plan zdjęciowy. O tym, że można zagrać w filmie powiedziała mi moja koleżanka Barbara Kuśmider.

„Jons und Erdme” był koprodukcją NRD i Włoch. Oprócz Massiny zagrali w niej, praktycznie u  nas nieznani, Carl Raddatz, Karin Baal oraz Richard Basehart. Ostatni z wymienionych aktorów grał wcześniej z Massiną w słynnej „La Stradzie”.

Fabuła opowiada historię nieszczęśliwego małżeństwa, zmagającego się z trudami życia oraz problemem alkoholowym bohatera granego przez Carla Raddatza. Film spotkał się z niezbyt przychylnym przyjęciem. Określano go jako mroczny i, choć chwalono kreacje aktorskie, zarzucano mu m. in. zbyt rozbuchany budżet. Jako ciekawostkę dodać można, film ten wyświetlano w Sochaczewie, tak, że miejscowi statyści mieli okazję podziwiać się na wielkim ekranie.

To jeszcze nie koniec przygody naszego czytelnika z amatorskim aktorstwem. Już po filmie „Jons und Erdme” pan Andrzej był członkiem amatorskiego zespołu aktorskiego działającego w Zakładowym Domu Kultury w Boryszewie.

- Graliśmy tam z wieloma znajomymi, m.in. ze wspomnianą już Basią Kuśmider i Jankiem Stępniem. Jedną ze sztuk, którą wystawialiśmy był „Kamienny Gość” Aleksandra Puszkina. Ubrany cały na biało grałem tytułową postać. Właśnie z tym spektaklem, razem z innymi zespołami, prezentowaliśmy się później w Sali Kongresowej na piątym zjeździe związków zawodowych. Reżyserią wydarzenia zajmował się wtedy znany aktor Wojciech Siemion - powiedział nam Andrzej Nicgorski.

Agnieszka Poryszewska
agnieszka.poryszewska@sochaczew.pl

 

A A A
01.09.2017
godz.11:26
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość