przejdź do Sochaczew.pl
95171 odwiedzin
To było 25 lat pełne miłych wspomnień

Przez 25 lat była dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 2 w Sochaczewie. Wraz z nowym rokiem szkolnym przestanie pełnić tę funkcję. O tym, jak zmieniała się „dwójka” na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza, z dyrektor Hanną Celedą rozmawia Maciej Frankowski.

Choć nie będzie już Pani pełnić funkcji dyrektora, nadal będzie Pani uczyć.
Od nowego roku szkolnego stanowisko dyrektora obejmie osoba wybrana w konkursie. Ja z kolei chciałabym pozostać w szkole i nadal prowadzić zajęcia z języka polskiego.

Jak wyglądała szkoła na początku lat 90, gdy obejmowała Pani stanowisko dyrektora?
Przez ten czas wiele się zmieniło. Począwszy od remontu łazienek, termomodernizacji i odwodnienia budynku, wymiany podłóg, zakupu nowych mebli do klas. Udało nam się też zrobić parking przed szkołą. Znacząco zmieniło się też wyposażenie sal lekcyjnych i dostępność narzędzi dydaktycznych. Obecnie w każdej klasie do dyspozycji nauczyciela jest komputer i projektor. W ostatnich dwóch latach udało nam się także zyskać nowe boiska. Był to projekt w ramach Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego. Nie udałoby się go zrealizować, gdyby nie zaangażowanie rodziców, nauczycieli i uczniów w głosowanie, a później decyzji burmistrza i Rady Miasta o zwiększeniu kwoty dofinansowania inwestycji.

Pozostało Pani zapewne dużo wspomnień?
Było bardzo dużo przyjemnych sytuacji, ale były to przede wszystkim pracowite lata. Bardzo mile wspominam czas przygotowań do jubileuszy. Między innymi z okazji 80-lecia szkoły, w 1997 roku, gdy otrzymaliśmy nowy sztandar i zyskaliśmy nowego patrona, którym jest Maria Konopnicka. Zawsze cieszyły mnie sukcesy dzieci i nauczycieli. Nasza szkoła zdobywała bardzo dużo certyfikatów, nagród i wyróżnień, również na szczeblu międzynarodowym. Na pewno dobrze będę wspominać współpracę z rodzicami, kadrą pedagogiczną, pracownikami administracyjnymi szkoły, władzami naszego miasta na przestrzeni 25 lat, sponsorami szkoły, dyrektorami miejskich placówek oświaty i innymi instytucjami wspomagającymi naszą szkołę. Niezapomniana pozostanie też organizacja balów sylwestrowych w dawnym ZDK-u, dzięki którym pozyskiwaliśmy duże pieniądze na rozwój szkoły. Podziękowania za pomoc w ich organizacji należą się ówczesnemu proboszczowi parafii MBNP w Boryszewie.

Pewnie wielokrotnie zdarzyło się, że spotkała Pani absolwentów, których dzieci rozpoczęły edukację w kierowanej przez Panią szkole?
Sprawia mi to ogromną przyjemność. Zawsze rozpoznaję absolwentów, którzy przychodzą zapisać dzieci do naszej szkoły. Zdarza mi się nie pamiętać ich nazwisk, ale zawsze pamiętam imiona. Miło jest powspominać dawne czasy, nauczycieli, którzy przeszli już na emeryturę, różne wydarzenia  sprzed lat. Tacy rodzice też zazwyczaj bardziej angażują się w pracę na rzecz szkoły, działają  w Radzie Rodziców, czy klasowych komitetach.

Kiedyś w „dwójce” uczyło się o wiele więcej dzieci. Jaki to miało wpływ na pracę szkoły?
Spadek liczby uczniów odczuliśmy w naturalny sposób w momencie, gdy powstały gimnazja. Niż demograficzny też odegrał swoją rolę. Jeszcze 20 lat temu standardem było tworzenie czterech klas jednego rocznika. Obecnie funkcjonują średnio dwie równoległe klasy, ale bywają też pojedyncze. Przykładowo w minionym roku szkolnym mieliśmy tylko jedną pierwszą klasę. Gdy obejmowałam funkcję dyrektora w „dwójce” uczyło się prawie 1000 dzieci.

Powstała wówczas filia szkoły w dawnym Zakładowym Domu Kultury w Boryszewie, obecnej siedzibie SCK.
Było to konieczne. Pojawiła się okazja do poprawy warunków nauczania, gdy zakłady Boryszew oddały miastu ten budynek. W 1993 roku przenieśliśmy tam najmłodsze klasy I-III. Nie trwało to jednak zbyt długo. Odległość sprawiała pewne problemy organizacyjne. Po kilku latach wyż demograficzny się skończył i dzieci wróciły do głównego budynku. Duże znaczenie miało też rozwiązanie ówczesnej jednostki wojskowej, bo dzieci żołnierzy najczęściej trafiały do naszej szkoły.

Sytuacja wydaje się chyba powoli zmieniać i znowu dzieci przybywa.
Na przyszły rok mamy już pełne obłożenie dwóch klas pierwszych i jedną grupę „zerówki”. Przy współpracy z Miejskim Przedszkolem nr 4 od przyszłego roku zajęcia w naszej szkole będą miały też dwie grupy przedszkolaków. Po rozpoczęciu „wygaszania” gimnazjów pozostaną u nas także siódme klasy.

Za Pani kadencji powstały gimnazja, które teraz są likwidowane. Czy powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej to słuszny kierunek?
Uważam, że zachowanie ciągłości w nauce i wychowaniu przez osiem lat w jednej szkole jest dobre dla dzieci. Faktem jest, że młodzież w wieku gimnazjalnym jest specyficzna. Chodzi o kwestie wychowawcze w trudnym okresie dojrzewania, ale i z tym potrafimy sobie poradzić. Jeszcze z czasów przed reformą oświaty pamiętam, że dzieci z klas siódmych i ósmych przysparzały zupełnie innych problemów niż ich młodsi koledzy. Absolwenci jednak pozytywnie wspominają osiem lat spędzonych w Szkole Podstawowej nr 2, a ja z sentymentem zawsze będę wspominać wszystkich moich byłych uczniów.

 

 

A A A
12.07.2017
godz.14:16
 
wydarzenia

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość