86865 odwiedzin
 
 
Czasami trzeba zrobić krok do tyłu

Już na początku kwietnia drużyna seniorów RC Orkan Sochaczew rozpocznie rozgrywki w I lidze rugby. W roli pierwszego szkoleniowca zadebiutuje Maciej Misiak. O sytuacji kadrowej Orkana, powrotach zawodników do zespołu, ich przygotowaniach do sezonu, rywalach z którymi zmierzą się sochaczewscy rugbiści, z trenerem RCO rozmawia Maciej Frankowski.

Trenerem pierwszej drużyny Orkana jest pan dopiero od kilku miesięcy. Skąd pojawiła się taka propozycja?
Spora grupa starszych zawodników sugerowała, abym objął tę funkcję w momencie gdy Bogdan Wróbel powiadomił o swojej rezygnacji. Od nowego roku trenuję drużyny piętnastek i siódemek RCO. Propozycję dostałem od zarządu klubu. Trochę się wahałem, bo na co dzień mam dużo innej pracy. Jestem nauczycielem wychowania fizycznego w sochaczewskiej „Osiemdziesiątce”, pracuję także w Polskim Związku Rugby jako kierownik wyszkolenia. Cały czas jestem też trenerem młodzieży Orkana do lat 16. Obecną drużynę kadetów prowadzę już od czterech lat.

Co w praktyce zmieniło się w treningach seniorów, po tym jak objął pan drużynę. Na co kładzie pan największy nacisk?
Staram się trochę zmienić system szkolenia. Stosuję metody, które razem z Blikkies’em Groenewaldem wprowadziliśmy w kadrze narodowej. Skupiam się głównie na technice indywidualnej zawodników. Poświęcam na to obecnie 80 procent czasu pracy na treningach. Od tego należy zacząć. Na tej bazie dopiero później będzie można budować większe rzeczy, takie jak technika w formacjach młyna i ataku oraz taktyka całego zespołu.

Jak przedstawia się obecna sytuacja kadrowa Orkana. Ile osób pojawia się na treningach?
Jesteśmy mocno ograniczeni. Jesienią graliśmy praktycznie dwudziestką zawodników. Obecnie dysponujemy kadrą liczącą około 25 osób. Warto wspomnieć, że odnotowaliśmy kilka powrotów do zespołu. Są to zawodnicy, którzy w przeszłości stanowili trzon tej drużyny, a także grali w reprezentacji Polski. Treningi wznowili m.in. Dawid Popławski, bracia Konrad i Paweł Pietrzyk, Daniel Niemyjski, Krzysztof Piłowski, Piotr Krysiak. Swoje powroty zapowiedziało też kilka innych osób. Niektórzy z nich są ograniczeni zawodowo. Przykładowo Jakub Młyńczak, który pod koniec kwietnia zakończy służbę wojskową. Mam nadzieję, że od maja dołączy do zespołu. Bardzo chcielibyśmy, aby do składu wrócił również Michał Kępa, który jest po rehabilitacji kolana.

Większość składu w nadchodzącym sezonie stanowić będą jednak starsi, doświadczeni zawodnicy. A co z młodzieżą?
Muszę przyznać, że jest problem z zawodnikami między 19 a 23 rokiem życia. Możemy ich właściwie policzyć na palach jednej ręki, podczas gdy to oni powinni stanowić trzon drużyny. Powinniśmy mieć przynajmniej piętnastu zawodników z tych roczników i na bazie tych chłopaków budować całą drużynę. Mam nadzieję, że niebawem to się zmieni.

Jesienią dołączą do drużyny obecni juniorzy?
Mamy wspólne treningi i staram się powoli wprowadzać ich do pierwszej drużyny. Mamy bardzo zdolną grupę juniorów. Wśród nich jest dziewięciu obiecujących zawodników, w tym sześciu z nich zostało już powołanych do reprezentacji Polski. Będzie to naprawdę dobry zastrzyk świeżej krwi dla zespołu. Od jesieni będą mogli już uczestniczyć w rozgrywkach. Stąd był też między innymi pomysł, aby zejść o ligę niżej, aby tych juniorów na wstępie zbyt mocno nie wyeksploatować.

Rezygnacja z gry w Ekstralidze była zatem według pana słuszną decyzją?
Po pierwsze i najważniejsze, nie dysponujemy obecnie wystarczającą liczbą osób, żeby grać w najwyższej klasie rozgrywek. Powinniśmy mieć w szerokiej kadrze minimum 35 zawodników. Pod względem organizacyjnym i szkoleniowym RCO stoi na bardzo wysokim poziomie. Jeśli będziemy mieli ilość, to w bardzo krótkim czasie jesteśmy w stanie przekuć to w jakość. Druga ważna kwestia jest taka, że nasi zawodnicy, niestety, nie trenują jak zawodowcy. W Ekstralidze występuje obecnie sześć zespołów półzawodowych. Ich treningi odbywają się pięć razy w tygodniu. Żeby z nimi rywalizować, my również musimy do tego doprowadzić. Orkan wciąż pozostaje amatorską drużyną. Wszyscy zawodnicy pracują zawodowo, a dodatkowo zajmują się profesjonalnym graniem w rugby.

W rozgrywkach I ligi rugby Orkan zagra w tym roku 12 spotkań. Sochaczewianie czterokrotnie zmierzą się z Czarnymi Pruszcz Gdański, Skrą Warszawa i Posnanią Poznań. Która z tych drużyn będzie najbardziej wymagającym rywalem?
Najtrudniej będzie z Posnanią. To drużyna, która miała podobną sytuację jak Orkan, też kadrowo nie wytrzymała tempa Ekstraligi. Na własne życzenie postanowili spaść do II ligi. Tam, w minionym sezonie, wysoko wygrywając swoje mecze, wywalczyli awans do I ligi i teraz będą rywalizować z nami o miejsce w Ekstralidze. Przykład Posnanii pokazuje, że czasami warto zrobić krok w tył, aby w przyszłości oddać dwa skoki naprzód. Stopniowo, na fali sukcesów, odbudowano zespół. Do drużyny powrócili zawodnicy, którzy odeszli wcześniej do innych klubów. Udało im się także pozyskać nowego sponsora. Będzie to trudny i wymagający przeciwnik. Nie możemy też lekceważyć Skry Warszawa. To bardzo dobra drużyna, grająca na poziomie ekip z dolnej połówki Ekstraligi. Myślę, że najmniej wymagającym rywalem będą z kolei Czarni Pruszcz Gdański.

I to właśnie z drużyną z Pomorza Orkan rozpocznie tegoroczną ligę. Pierwsze spotkanie już w niedzielę 2 kwietnia w Sochaczewie.
Będzie to dla nas bardzo ważny mecz. Pokaże nam, gdzie tak naprawdę obecnie jesteśmy. Chcemy wyjść na boisko w jak najlepszej dyspozycji - skoncentrowani, zmotywowani i gotowi do walki. W ramach przygotowań do sezonu tydzień przed rozpoczęciem ligi jedziemy do Jarocina. Tam 25 marca zagramy sparingi z Posnanią Poznań i Spartą Jarocin.

Jeśli Orkan wygra I ligę, to czy w kolejnym sezonie przystąpi do rozgrywek Ekstraligi?
Tak jak mówiłem wcześniej, Ekstraliga rządzi się swoimi prawami. Warunkiem koniecznym, żeby grać w tej klasie rozgrywek jest odpowiednio szeroka kadra. Absolutne minimum to 30 zawodników. Jeśli tylu będzie i uda nam się uzyskać awans, to w 2018 roku Orkan ponownie zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej rugby w Polsce. Na poziomie sportowym jesteśmy w stanie wyjść pierwszą piętnastką i wygrać mecz z każdą drużyną w Polsce, lecz nie w tym rzecz. Nie może być tak, że piętnastu zawodników gra wszystkie mecze na maksymalnym obciążeniu. Niektórzy muszą czasem odpocząć, do tego dochodzą jeszcze kontuzję i inne zdarzenia wykluczające zawodników z gry. Od lat nie mieliśmy takiego komfortu, wręcz przeciwnie zdarzały się plagi kontuzji spowodowane nadmiernym wyeksploatowaniem zawodników. Nie chcemy powtórzyć tego błędu. Musimy zbudować zespół, począwszy od dobrze zorganizowanej drużyny amatorskiej, po półzawodową ekipę zdolną do równej rywalizacji z najsilniejszym ekipami w kraju.

Bardzo dziękuje za rozmowę i życzę sukcesów w nadchodzącym sezonie.

 

 

A A A
17-03-2017
godz.08:16
 
 
kategorie wiadomości
najnowsze informacje
Zapisz się na newsletter aby otrzymywać najnowsze informacje z portalu.



wypisz się    zapisz się >>
 
 
kontakt
Zachęcamy Rodziców do wyrażania opinii na temat szkoły, składania wniosków oraz zadawania pytań.

imię i nazwisko
adres e-mail
miejsce na opinię, wniosek, pytanie