przejdź do Sochaczew.pl
167512 odwiedzin
Ponad 2 miliony złotych na szkodę Microsoftu

Do Sądu Rejonowego w Płocku trafił akt oskarżenia przeciwko Rafałowi i Justynie P., małżeństwu z Sochaczewa. Zdaniem płockiej prokuratury dopuścili się oni kradzieży względem koncernu Microsoft na kwotę ponad dwóch milionów złotych. Oskarżeni utrzymują, że ich działalność gospodarcza była legalna.

Małżonkowie latem 2014 roku założyli firmę, która zajmowała się dystrybucją systemów operacyjnych firmy Microsoft. Jak utrzymują, licencje na produkty Microsoftu uzyskiwali w legalny sposób, odzyskując je z komputerów wycofanych z użytku. Tak zdobyte produkty odsprzedawali potem za pośrednictwem portalu aukcyjnego Allegro. Wprowadzali na rynek popularne „Windowsy” z serii XP, Vista, 7, a także pakiety biurowe MS Office. Sprzedaż szła całkiem dobrze, bo w ciągu niecałych dwóch lat działalności udało im się znaleźć nabywców na ponad 4000 kopii systemów operacyjnych, a to z pewnością dzięki bardzo konkurencyjnym cenom oferowanych przez nich produktów. Oscylowały one między 40 a 200 zł, podczas gdy rynkowa wartość niektórych systemów operacyjnych sięga nawet 2 tys. zł.  Problem w tym, że posiadacz praw autorskich, firma Microsoft, nie miał pojęcia, że ich produkty sprzedawane są przez sochaczewskie małżeństwo.

- Żeby w pełni legalnie dystrybuować systemy naszej firmy, trzeba przede wszystkim uzyskać numer partnera, a co za tym idzie status partnera Microsoft - mówi Leszek Mikula z Microsoft Polska. - Uzyskanie go wymaga spisania indywidualnej umowy. Jej treść zależy od profilu i założeń sprzedażowych, które przedstawi potencjalny partner. Wystarczy powiedzieć, że legalni partnerzy nie będą skłonni sprzedawać licencji produktów Microsoft za ułamek ich rynkowej wartości. Tymczasem takie oferty nagminnie pojawiają się na jednym z polskich serwisów aukcyjnych. Dlatego, jeśli nabywca nie chce stać się ofiarą sprzedawcy nielegalnego oprogramowania, powinien upewnić się, że oferta pochodzi z autoryzowanego przez nas źródła. Taki system operacyjny z nieautoryzowanego źródła przejdzie co prawda weryfikację naszych zabezpieczeń, ale, w przypadku szczegółowej kontroli, uznany zostanie za nielegalny, a to ma szczególnie duże znaczenie na przykład dla osób prowadzących firmy - dodaje.

Mimo że Rafał i Justyna P. twierdzą, że działalność ich firmy była w pełni zgodna z prawem i polegała  na odsprzedaży systemów odzyskanych z komputerów poleasingowych, z ustaleń prokuratury wynika, że nie dopełnili oni formalności upoważniających ich do prowadzenia takiej dystrybucji. Dokładnie mówiąc, nie uzyskali zgody na powielanie wartości intelektualnej od posiadacza praw autorskich.

- Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest w tym wypadku bardzo precyzyjna i przewiduje za takie postępowanie karę do 2 lat pozbawienia wolności - mówi prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska z płockiej prokuratury. - W tym przypadku oskarżeni uczynili z procederu stałe źródło dochodu, za co grozi już 5 lat więzienia. Z tym, że bezpośredni zarzut z tej ustawy postawiony został Rafałowi P. Justyna P. usłyszała w tym zakresie zarzut pomocnictwa, jako że udostępniła do tej nielegalnej działalności swoje konto na serwisie aukcyjnym oraz konto bankowe.

Mężczyźnie prokuratura postawiła również zarzut działania przeciwko mieniu z kodeksu karnego. Podnosi w nim, że Rafał P. dokonał  szkód na kwotę przeszło 2 mln zł przeciwko firmie Microsoft Corporation. Przelicznik wynika z szacowanej wartości rynkowej sprzedanego oprogramowania. Za ten czyn również grozi do 5 lat więzienia.

Oskarżeni zamierzają dowieść przed sądem, że ich działalność prowadzona była w granicach prawa. Czekają na wyznaczenie daty pierwszej rozprawy. Nie zostały względem nich zastosowane środki zapobiegawcze. Prokuratura zabezpieczyła jedynie na poczet ewentualnej naprawy szkody około 45 tys. zł od Rafała P. i prawie 40 tys. zł od Justyny P.

Sebastian Stępień
sebastian.stepien@sochaczew.pl

Nabywcy nie będą ścigani
Jak wyjaśnia prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska, polskie prawodawstwo nie przewiduje ścigania ani karania osób, które nieświadomie nabyły nielegalne oprogramowanie. Zabezpiecza za to wartość intelektualną, czyli w tym przypadku oprogramowanie komputerowe, przed powielaniem i sprzedawaniem bez zgody posiadacza praw do niej. Co więcej, jeżeli osoby, bądź podmioty narażone zostały na jakieś straty z tytułu tego, że zakupiły nielegalne treści, nie mając świadomości tego, mogą dochodzić zadośćuczynienia od sprzedawcy przed sądem.

 

A A A
06.02.2017
godz.14:50
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość