przejdź do Sochaczew.pl
152892 odwiedzin
Lata 50. w "Chopinie"

Lata 50-te, a szczególnie ich pierwsza połowa, były okresem najbardziej intensywnej indoktrynacji komunistycznej. Na ten właśnie czas przypadła moja licealna nauka. Zakres materiału określała Instrukcja Programowa i Podręcznikowa Ministerstwa Oświaty z 1954 roku.

Z zakresu geografii zawierała ona następujące zalecenia: ZSRR państwem wielonarodowym, w którym obserwujemy wzorowe współżycie, ZSRR to pierwsze państwo zwycięskiego socjalizmu, nienaganne państwo opiera się na gospodarce planowej, socjalistyczna przebudowa rolnictwa -  kołchozy i sowchozy itd. Młodzi ludzie uczyli się o leninowskim planie elektryfikacji, wielkich radzieckich osiągnięciach rolnictwa, które polegały na zdobyciu pod uprawę terenów półpustynnych, mroźnych czy gorących, poznawali stalinowski plan przebudowy przyrody i wielkie budowle komunizmu.

Na naukę biologii instrukcja z tego samego roku przewidywała dokładnie 96 godzin lekcyjnych. Nauczyciele mieli obowiązek prezentacji pojęcia komórki na odpowiednio wybranych przykładach i jej ocenę przez Engelsa oraz Lepieszyńską. Chociaż w latach 30-tych sami radzieccy uczeni podważali jej doświadczenia, to jednak w latach 50-tych zdobyła popularność, starając się udowodnić, że życie można stworzyć samemu. Owa sztandarowa radziecka uczona rzekomo rozbiła jajko, utarła jego zawartość, a następnie przywróciła mu zdolności rozrodcze. Miało to podkreślić  racjonalistyczny pogląd na początki życia. Dzisiaj nie ma o niej  wzmianki nawet w najobszerniejszej encyklopedii.

Narzucano też uczniom  materiał o zalesianiu stepów jako część Wielkiego Planu Przeobrażenia Przyrody na tle rabunkowej gospodarki leśnej w USA. Słuchaliśmy o sukcesach rolniczych Łysenki i Miczurina, które określano jako wyższy stopień darwinizmu.

Dopiero po przewrocie Chruszczowa zmieniono oficjalną opinię o tych uczonych. Na temat Miczurina krążył dowcip: Profesor Iwanow, wiceprezes Akademii Nauk ZSRR, zamieścił na pierwszej stronie gazety „Prawda”, organu Komunistycznej Partii ZSRR, następujące ogłoszenie: „Odwołuję wszystko, co napisałem w książce „Miczurin czarodziej sadów - za którą otrzymałem złoty medal i Nagrodę Leninowską -  poza tytułem”.

I na koniec przeglądu treści nauczania obarczonych skazą  marksistowsko-leninowskiej ideologii kilka uwag o językach obcych. Na lekcjach francuskiego według instrukcji programowej i podręcznikowej Ministerstwa Oświaty  znalazło się bardzo nam przydatne w klasie VIII słownictwo związane z: pracą robotnika w fabryce, spółdzielnią produkcyjną, organizacjami młodzieżowymi,  miesiącem przyjaźni polsko-radzieckiej. W klasie XI mieliśmy poznać sytuację gospodarczą Francji w przeciwstawieniu do rozwoju uspołecznionej gospodarki Polski i Związku Radzieckiego. Natomiast koledzy w klasie niemieckiej mieli w swym materiale rzeczowym m.in. następujące tematy: pionierzy radzieccy, Komsomoł, Związek Młodzieży Polskiej, Deutsche Pioniere, postępowa młodzież niemiecka Niemiec Zachodnich w walce o pokój, sylwetki czołowych przywódców niemieckiej klasy robotniczej i przodowników pracy.

I jeszcze parę kwiatków z angielskiej książki zaleconej instrukcją z 1954 r. W programie mamy tam następujące zagadnienia: rolnicza spółdzielnia produkcyjna na wsi, kopalnia węgla w Polsce, praca i zasługi polskiego górnika, współzawodnictwo pracy i racjonalizacja, dola robotników angielskich w XIX w., praca kobiet  i dzieci w fabrykach i kopalniach, przykłady polityki kolonialnej państw kapitalistycznych, ucisk i wyzysk ludności tubylczej, upośledzenie Murzynów w USA.

O owym dobrobycie ludności w krajach socjalistycznych i nędzy w zachodnich krążył wówczas następujący dowcip.

- Jak wygląda rozpoczęcie dnia pracy na Zachodzie i u nas?

- W USA robotnik bierze prysznic, je śniadanie pijąc sok pomarańczowy i jajecznicę z 3 jajek. A na koniec delektuje się kawą. Po posiłku wyprowadza 4-drzwiowy samochód z garażu i wyjeżdża z własnego domu do fabryki. W Anglii jego kolega, po kąpieli w wannie pije sok jabłkowy, je jajka na bekonie, kończy kawą i wyjeżdża 2-drzwiowym samochodem ze swego segmentu do pracy. Polski robotnik myje się w zimnej wodzie w miednicy, je chleb ze smalcem, popija kawą zbożową, wbija 2 własne jajka w spodnie i jedzie zatłoczonym tramwajem do roboty.

cd nastąpi…

Pisze dla nas prof. Jan Głuchowski
Z wielką przyjemnością informujemy czytelników, że na łamach „Ziemi Sochaczewskiej” zgodził się publikować prof. Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu Jan Głuchowski. Jest on byłym dziekanem Wydziału Prawa oraz prorektorem tej uczelni, pełnił funkcję ambasadora RP w Bangladeszu. To także twórca powieści beletrystycznych i historycznych. Profesor Głuchowski jest z pochodzenia sochaczewianinem oraz absolwentem Liceum Ogólnokształcącego im. F. Chopina z 1957 r. Obecnie pisze książkę na temat najstarszego sochaczewskiego liceum, której premiera zaplanowana jest na jesień tego roku i zbiegnie się z rocznicowymi obchodami 90-lecia „Chopina”.

Tymczasem Jan Głuchowski przybliży naszym czytelnikom meandry edukacji z lat 50. XX w. Dzięki jego artykułom przeniesiemy się do świata socrealizmu, gospodarki centralnie planowanej, a więc na wielką budowę komunizmu. Jak przyznaje sam profesor, tylko wartości wpajane w domach chroniły ówczesną młodzież przed wszechobecną indoktrynacją. (ap)

A A A
27.06.2016
godz.14:28
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość