przejdź do Sochaczew.pl
152862 odwiedzin
Jeszcze raz o wodzie i c.o.

Niedawno w „Ziemi” szeroko opisywaliśmy spotkanie burmistrza Piotra Osieckiego, jego zastępcy Dariusza Dobrowolskiego oraz prezesa PEC z przedstawicielami rad osiedli Spółdzielni Mieszkaniowej L-W. Do zawartych w nim informacji postanowił odnieść się również prezes SM „Victoria” Tadeusz Patora.

10 maja przedstawiciele rad osiedli rozmawiali z burmistrzem o sprawach dotyczących nie tylko budynków spółdzielczych czy wspólnotowych, ale również na tematy inwestycyjne w mieście. Poruszano problemy związane z opłatami za wodę i energię cieplną w budynkach zarządzanych przez SM L-W. Mieszkańcy chcieli się dowiedzieć, jak rozliczane są opłaty za zimną i gorącą wodę. Prezes PEC Jarosław Dorociak podkreślał, że jego zakład obniżył w ostatnim czasie swoje stawki o 7,5 procent. Niższe taryfy zostały zaakceptowane przez Urząd Regulacji Energetyki. Jak mówił, spółka pobiera opłaty za ciepło tylko od spółdzielni i poszczególnych wspólnot, a nie tak jak uważano - bezpośrednio od mieszkańców. Nie ma też wpływu na to, jakiej wysokości rachunki są przedstawiane mieszkańcom.

- Dostarczamy ciepło do poszczególnych budynków w takiej ilości, jaka została wcześniej zamówiona. Energia cieplna jest doprowadzana do głównego węzła umieszczonego w każdym budynku. Na podstawie odczytu z tego węzła wystawiamy fakturę. Na tym etapie rola PEC się kończy. Rozliczenie ciepła pomiędzy mieszkania to już zadanie dla zarządców bloków – wyjaśniał Jarosław Dorociak.

Mieszkańcy dyskutowali też o cenach wody. Jedna z obecnych na spotkaniu osób przedstawiła rachunki, w których cena za jeden metr sześcienny wynosiła nie, jak się mówi 4,08 zł, a 13 zł.

- Właśnie do tego chciałbym się odnieść w pierwszej kolejności. Na cenę wody składają się też ścieki, których metr kosztuje niecałe 9 zł z VAT. Nic więc dziwnego, że na rozliczeniu widnieje 13 zł zamiast 4,08 zł – powiedział nam Tadeusz Patora. - Na fakturze, która trafia do nas ze ZWiK-u widnieje szereg składowych. Jak już wspomniałem, jest to koszt samej wody, ścieków, opłaty abonamentowej, ścieków gospodarczych itd. Jako spółdzielnia nie doliczamy sobie do tego ani grosza.

Jak mówi prezes, na „Victorii” nie ma żadnych ukrytych kosztów i każdy, kto będzie zainteresowany wglądem do odpowiednich dokumentów, może sprawdzić, czy jego blok i lokal są prawidłowo rozliczane.

- Koszty obsługi płatności, płace, podatki i inne czynniki zawarte są u nas w opłacie zamieszczanej w kategorii „eksploatacja”. Wynosi ona 1,8 zł/m2 i w żaden sposób nie jest powiązana z jakimikolwiek należnościami za ciepło czy wodę. To one, nie da się ukryć, stanowią większość comiesięcznego czynszu – mówi prezes Patora. - Co więcej, gdybyśmy jako spółdzielnia doliczyli cokolwiek do opłat wynikających z naliczeń PEC i ZWiK, byłoby to niezgodne z prawem.

Zdaniem prezesa, tak jak w zarządzanej przez niego spółdzielni dla ceny ogrzewania decydująca jest cena jednego GJ, tak dla kosztów wody - wskazanie głównego wodomierza w każdym budynku.
- Wodomierze, które każdy mieszkaniec bloku ma zamontowane w swoim lokalu, mogą wskazywać nawet 20 proc. błędu. Wodomierz główny jest bardzo czuły i wyłapuje każde zużycie – zaznacza Tadeusz Patora. - Wiem, że ludzie oszczędzają wodę i ogrzewanie.  Różnie się to kończy. Im mniejsze zużycie wody w bloku, tym wyższy jest koszt podgrzania 1 m3. Z kolei niedogrzane mieszkania nie dość, że „ciągną” ciepło od sąsiadów, to jeszcze pojawia się w nich wilgoć.

Na „Victorii” powstały już projekty dotyczące np. budowy kotłowni obsługującej określony blok. Jak na razie byłyby to inwestycje nieopłacalne.

- Projekt, który wykonano w 2007 roku pokazał, że koszt budowy kotłowni własnej w piwnicach jednego z bloków to wydatek ponad 255 tys. zł. Oczywiście nas na to nie stać, chyba że zaciągnęlibyśmy olbrzymi kredyt. Ciężko nawet oszacować, kiedy i czy w ogóle taki wydatek zacząłby nam się zwracać – mówi Tadeusz Patora. - Liczę natomiast, że w końcu ceny zaczną spadać i kiedyś dogonimy pod tym względem Warszawę czy Żyrardów. Gdyby Sochaczew miał elektrociepłownię z prawdziwego zdarzenia, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Ciepła woda byłaby wtedy produktem ubocznym, a za jeden GJ płacilibyśmy nie 80 a około 30-40 zł.

Agnieszka Poryszewska
agnieszka.poryszewska@sochaczew.pl

Zdaniem ratusza
Pan Prezes wyraża nadzieję, że budowa miejskiej elektrociepłowni pozwoli obniżyć ceny wytworzenia 1 GJ, warto więc wyjaśnić, że PEC obciął w tym roku stawki o ok. 10 procent. Nasz miejski system grzewczy jest nowoczesny, ekologiczny i systematycznie modernizowany. Warto przypomnieć, że miasto już przeszło rewolucję na rynku ciepła, gdy w latach 1999-2002 wdrożyło ogromny projekt ekologiczny. Zlikwidowaliśmy kotłownie węglowe, tak uciążliwe dla mieszkańców. Obecnie mamy kotłownie gazowe, które w razie potrzeby w krótkim czasie można przestawić na olej. Dodatkowo, w ramach tego projektu, wymieniono niemal 12 km sieci cieplnej. Prace pochłonęły 30,2 mln zł. Za tę cenę mamy sprawny, czysty i bezpieczny system ogrzewania mieszkań. Dopiero kilka lat temu ratusz spłacił ostatni kredyt zaciągnięty na ten cel.

Rzecznik prasowy burmistrza Piotr Kierzkowski

A A A
29.06.2016
godz.12:08
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość