przejdź do Sochaczew.pl
141088 odwiedzin
Wielki pożar w Młodzieszynie

W poniedziałek 25 kwietnia, około godziny 9.30, mieszkańcy Sochaczewa zauważyli ogromny słup dymu, unoszący się na horyzoncie od północnego zachodu. Przyczyną okazał się jeden z największych pożarów, jaki od lat miał miejsce na Mazowszu. Spłonęła rozlewnia rozpuszczalników w pobliskim Młodzieszynie.

Pierwsze informacje o pożarze dotarły do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sochaczewie około godziny 9.30. Strażacy, którzy przybyli na miejsce zdarzenia zastali pożar w budynkach gospodarczych rozlewni rozpuszczalników oraz w dwóch halach, w których znajdowała się ta łatwopalna substancja. Z terenu zakładu ewakuowano 18 osób. Na szczęście nikt nie doznał obrażeń. Ratownicy zabezpieczyli pożar tak, by nie rozprzestrzenił się na sąsiednie zabudowania.

- Około wpół do dziesiątej usłyszałam straszny wybuch - relacjonuje kobieta mieszkająca niedaleko spalonego zakładu.

- Tak silny, że aż się ściany zatrzęsły. Wybiegłam na podwórko, a tam dym kładł się po ziemi tak, że nawet nie było widać domu sąsiadów. Zadzwoniłam na 112, ale okazało się, że już ktoś zdążył zgłosić pożar, więc razem z rodziną opuściliśmy dom. Strasznie się baliśmy.

Pan Andrzej, były strażak OSP, opowiadał jak trudno ugasić magazynowane tam substancje.

- Brałem udział w gaszeniu pożaru tych zakładów ponad 10 lat temu. Wodą się nie da. Potrzebna jest specjalna piana.

Przed południem ogień objął dwie hale magazynowe o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych. Nad zabudowaniami unosiły się płomienie o wysokości nawet kilkunastu metrów. W niebo wzbijał się potężny słup dymu. Strażacy gasili pożar substancją pianotwórczą dostępną w jednostkach. Płomienie udało się jednak opanować dopiero z użyciem specjalnych środków gaśniczych, które dojechały do Młodzieszyna z rafinerii w Płocku.

W krytycznym momencie pożar objął powierzchnię pięciu tysięcy metrów kwadratowych. W akcji gaśniczej wzięło udział 70 zastępów strażaków z dużej części Mazowsza, w sile ponad 200 ludzi. Akcja trwała prawie siedem godzin, a po jej zakończeniu na miejscu zostały jeszcze zastępy, które będą nadzorować pogorzelisko.

- Za wcześnie, by mówić o przyczynach powstania pożaru - powiedział nam mł. kpt. Rafał Krupa z KPPSP w Sochaczewie. - Na tę chwilę upewniamy się, czy pogorzelisko nie stanowi już zagrożenia.

Sebastian Stępień
sebastian.stepien@sochaczew.pl

Część fotografii (końcowa faza gaszenie pożaru i pogorzelisko) pochodzi z zasobów OSP Paprotnia.

A A A
26.04.2016
godz.08:58
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość