przejdź do Sochaczew.pl
141128 odwiedzin
Rodzina do zadań specjalnych

Dla dziecka nie ma nic gorszego niż to, gdy zawodzi je własna rodzina. Gdy traci poczucie bezpieczeństwa i oparcie w dorosłych. Do tego dochodzą złe wzorce, które dziecko nieświadomie powiela, uznając je za właściwe. W najtrudniejszych sytuacjach z pomocą przychodzą rodziny zastępcze, takie jak Jolanty i Stanisława Jagodzińskich z Teresina.

W ich przypadku zaczęło się od pomocy rodzinnej. Zostali rodziną zastępczą dla siostrzenicy pani Joli. Później było jeszcze jedno dziecko w trudnej sytuacji życiowej, przygarnięte przez Jagodzińskich. Po trzech latach przerwy uznali, że chcieliby zostać rodziną zastępczą na stałe.

Tato, wstałam
- Właściwie namówiły nas do tego córki. Weronika ma 13 lat, Julita - 9. One przekonywały, że damy radę pomóc innym dzieciom w potrzebie - opowiada Jolanta Jagodzińska. - Była nawet rozmowa o adopcji, ale wspólnie uznaliśmy, że cieszy się ona dużym zainteresowaniem. Natomiast na czas przejściowy, kiedy dziecko, decyzją sądu, zostaje zabrane z biologicznej rodziny i oczekuje na docelowy dom, nie ma zbyt wielu chętnych. W ten sposób trafił do nas Krzyś, który ma już nowy dom, a teraz zajmujemy się Ninką.

Państwo Jagodzińscy mają trzypokojowe mieszkanie w bloku. Pani Jola nie pracuje zawodowo, zajmuje się domem i dziećmi. Swoimi i obcymi. Te ostatnie bardzo szybko stają się członkami rodziny. Pan Stanisław prowadzi własną dziełalność gospodarczą.

Ninka ma dwa lata i trzy miesiące. Dziewięć miesięcy temu zabrano ją z rodzinnego domu z powodu problemów alkoholowych rodziców i zaniedbywania dziecka. Jej zastępcza mama opowiada, że wiedzę o dzieciach, którymi się zajmują, czerpią z obserwacji.

- Przez pierwsze dni pobytu u nas Ninka zachowywała się tak, jakby jej w ogóle nie było. Po przebudzeniu nie zdradzała, tak jak inne dzieci, że już nie śpi. Lekko unosiła główkę, sprawdzając, czy jesteśmy jeszcze w łóżku. Jeśli tak było, przykrywała głowę poduszką i cierpliwie czekała, aż wstaniemy i zwrócimy na nią uwagę. Teraz, po kilku miesiącach, sytuacja się zmienia. Ostatnio powiedziała do męża: „Tato, wstałam”. Uważam to za nasz wielki sukces- cieszy się pani Jola.

Potrzeba pomagania
Podczas naszego spotkania Ninka dużo się przytula do zastępczej mamy, właściwie nie schodzi jej z kolan. Widać, że są bardzo ze sobą związane. Pytam, jak pani Jola znosi rozstania po miesiącach opieki nad dzieckiem.

- To jest najtrudniejsze, ale jeśli za główny cel postawimy sobie dobro dziecka, trzeba się z tym pogodzić. Podobnie było z Krzysiem, naszym poprzednim podopiecznym, ale wiem, że trafił do dobrej rodziny adopcyjnej i jest szczęśliwy. Taką rolę wybraliśmy – rolę rodziny do zadań specjalnych - dodaje.

To ciężka praca, ale dająca wiele satysfakcji, tak jak w przypadku Krzysia. Kiedy trafił do Jagodzińskich, nie mówił, nie siedział, nie chodził, choć miał rok i trzy miesiące. Okazało się, że to nie jest żadna wada rozwojowa, a zwykłe zaniedbanie. W rodzinnym domu, z którego dziecko zostało zabrane, po prostu całe dnie leżało w głębokim wózku. W rodzinie zastępczej, dzięki rehabilitacji i właściwej opiece, chłopiec szybko zaczął nadrabiać zaległości i w krótkim czasie dorównał rówieśnikom.

Jolanta Jagodzińska czuje potrzebę pomagania. Nie jest w stanie wziąć dużej grupy dzieci, ale dla jednego zawsze jest miejsce w ich domu. Zwłaszcza, że córki chętnie włączają się w wychowanie maluchów, a pan Stanisław jest przez nie uwielbiany.

Zawód zaufania społecznego
Jagodzińscy są rodziną zastępczą niezawodową. To jeden z rodzajów pieczy zastępczej, której zawiłości wyjaśnia dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Katarzyna Kajak. To ta instytucja nadzoruje funkcjonowanie rodzin zastępczych.

- Przede wszystkim należy wyjaśnić, że zgodnie z Ustawą o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej dzieci do 10 roku życia nie powinny trafiać do placówek opiekuńczych typu dom dziecka. Ustawodawca przewiduje, że w 2020 roku osiągniemy taki stan, dlatego duży nacisk kładzie na powstawanie rodzin zastępczych. Są trzy rodzaje tej formy opieki: rodziny zastępcze zawodowe, niezawodowe i spokrewnione. Największe potrzeby odczuwamy w zakresie rodzin zawodowych, bo i oczekiwania w stosunku do nich są najpoważniejsze – mówi Katarzyna Kajak.
Zawodowe rodziny zastępcze to te, które zgłaszają stałą, profesjonalną gotowość do przyjęcia dziecka. W dodatku rodziny te są przygotowane np. do opieki nad dziećmi niepełnosprawnymi, albo z zaburzeniami emocjonalnymi. Pełnią one także rolę pogotowia rodzinnego, do którego w sytuacji kryzysowej kieruje się dziecko. W naszym powiecie jest tylko jedna taka rodzina. Kiedy pytam Katarzynę Kajak, z czego wynika tak małe zainteresowanie, twierdzi, że taka rodzina poddana jest specjalnemu nadzorowi starostwa, musi spełnić szereg ustawowych wymagań, a jej członkowie powinni cały czas podnosić swoje kompetencje.

- To tak naprawdę zawód zaufania społecznego – twierdzi dyrektor PCPR.

Rodzina niezawodowa może się zajmować dziećmi niewymagającymi specjalistycznej opieki. Jej członkowie również przechodzą odpowiednie szkolenia, a później kwalifikację przez powołaną komisję. To ona decyduje, czy rodzina spełnia wymagania. Dyrektor PCPR dodaje, że rodzinę niezawodową może stanowić także jedna osoba. W powiecie jest ich około 40.

Dzieci i pieniądze
Rodziny spokrewnione mogą tworzyć zstępni lub wstępni, czyli dziadkowie lub pełnoletnie rodzeństwo. Na koniec ubiegłego roku było ich blisko 60.

- Jest to duża liczba, ale tak naprawdę rodzina zastępcza powinna być formą przejściową, a nie docelową. Dziadkowie czy rodzeństwo mogą się zajmować dziećmi przez kilka miesięcy, a nie przez lata. Osoby starsze często same wymagają opieki, z kolei dorosły brat czy siostra powinni układać własne życie, a nie obciążać je tak poważnymi obowiązkami jak wychowanie małych dzieci. W przypadku rodziny spokrewnionej nie da się także wykluczyć kontaktów z biologicznymi rodzicami, a tym samym wpływu negatywnych wzorców, z powodu których odebrano im dzieci – mówi Katarzyna Kajak.

Nie bez znaczenia są finanse, które mają zapewnić utrzymanie dzieci w rodzinach zastępczych. Zgodnie z przepisami najmniejsze wsparcie otrzymuje rodzina spokrewniona. Jest to 660 zł na dziecko miesięcznie. Rodzina niezawodowa otrzymuje 1000 zł na dziecko miesięcznie, podobnie jak rodzina zawodowa, ale ta ostatnia dostaje jeszcze stałe wynagrodzenie. Jest ono każdorazowo ustalane w drodze umowy i wynosi od dwóch tys. zł, a  w przypadku pogotowia rodzinnego - od 2600 zł. Taka rodzina otrzymuje wynagrodzenie nawet jeśli nie opiekuje się w danym momencie dzieckiem. Za gotowość do jego przyjęcia dostaje 80 proc. stałego wynagrodzenia a także 30-dniowy urlop w ciągu roku.

- Dobra wiadomość jest taka, że od 1 kwietnia wszystkie typy rodzin zastępczych obejmie ustawa 500 plus – informuje Katarzyna Kajak. - Dotyczyć ma każdego dziecka, bez obowiązku stosowania kryterium dochodowego. Świadczenie to będzie wypłacać PCPR.

Co prawda finanse nie powinny być podstawowym bodźcem w podejmowaniu decyzji o założeniu  rodziny zastępczej, ale są niewątpliwie ważnym argumentem. Dyrektor PCPR zachęca rodziny lub osoby, które czują potrzebę pomagania innym, aby ze swoich predyspozycji uczyniły sposób na życie. Nie jest to łatwe zadanie, ale przykład państwa Jagodzińskich pokazuje, że daje wiele satysfakcji i prostuje niejedną dziecięcą drogę.

Jolanta Sosnowska

Imiona dzieci przyjętych pod opiekę rodziny zastępczej zostały zmienione.

A A A
07.04.2016
godz.08:50
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość