przejdź do Sochaczew.pl
141120 odwiedzin
Po czterech latach w mieście, do powiatu?

O mijającej kadencji, jej blaskach i cieniach oraz o planach na przyszłość z przewodniczącą Rady Miejskiej Sochaczewa Jolantą Gonta, rozmawia Jolanta Sosnowska.

 

Pani Przewodnicząca, dobiega końca kadencja samorządu. Jak najkrócej, w kilku słowach, podsumowałaby ją Pani ?

Dokonać oceny kilku lat w paru zaledwie słowach jest bardzo trudno, bo praca samorządu dotyka  wielu spraw i problemów naszych mieszkańców, które jako samorząd miejski staraliśmy się jak najlepiej rozwiązywać. Ale jeśli już mam taką krótką opinię wyrazić, to powiem, że choć była to trudna kadencja, to mogę ją śmiało nazwać czterema latami dobrych zmian.

Jakie zmiany i działania uznaje Pani za najważniejsze ?

Największą inwestycją tej kadencji była budowa kanalizacji ściekowej, która kosztowała nas prawie 100 ml zł. Inwestycja jakże ważna i potrzebna wszystkim mieszkańcom, choć pochłonęła olbrzymie środki finansowe. Udało się też utwardzić prawie wszystkie ulice naszego miasta w ramach programu „Drogi zamiast błota”. Gdy zaczynała się kadencja, mieliśmy ponad 60 km dróg gruntowych, w żaden sposób nie utwardzonych. Zrealizowaliśmy drugi etap remontu ul. Warszawskiej. Współfinansowaliśmy budowę świateł na skrzyżowaniu ulicy Płockiej z Gawłowską i remont ul. Gawłowskiej. Powstały również liczne nowe miejsca postojowe, z których największy to parking przy stacji PKP (dawna wieża ciśnień). Stale budujemy i remontujemy chodniki i place rekreacyjne. Wyremontowaliśmy plac Obrońców Sochaczewa (dawny plac Armii Ludowej). Powstał plac zabaw w Karwowie i przy ulicy Korczaka, boiska sportowe (przy szkole w Boryszewie i Chodakowie). Mieszkańcy Chodakowa od kilkunastu tygodni mogą odpoczywać na odnowionym pasażu Duplickiego.  Zrealizowaliśmy olbrzymi projekt rewitalizacji wzgórza zamkowego, czy też remontu i rozbudowy kramnic miejskich. Przy współpracy z PSS „Społem” zmieniliśmy diametralnie wygląd i funkcjonalność placu targowego przy ulicy Pokoju.

Zmiany rzeczywiście widać w wielu punktach miasta.

Dużo inwestycji powstało na terenach do tej pory zapomnianych i zaniedbywanych, takich jak Chodaków czy osiedle Karwowo. Poprawiamy stale jakość i zwiększamy dostępność komunikacji miejskiej. Zakupiliśmy nowe autobusy, powstały nowe trasy. Pamiętając o najsłabszych i najbiedniejszych, wybudowaliśmy drugi blok komunalny przy ulicy Fabrycznej oraz wykonaliśmy generalny remont kamienicy przy ulicy Towarowej. W tym roku oddaliśmy do użytku nowo wybudowany żłobek miejski, który może objąć opieką prawie trzy razy tyle dzieci co poprzedni. Niedawno zakończyliśmy kolejną inwestycję, tj. budowę hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 4, przeprowadziliśmy gruntowny remont sochaczewskiego muzeum, remont od fundamentów aż po dach.

Wspomniała Pani, że to była trudna kadencja. Dlaczego?

Lata 2010-2014, to czas ogólnego kryzysu, który dotknął również nasz samorząd. W tym okresie rząd podwyższył o 2% składkę rentową oraz stawkę VAT z 22 do 23%. To spowodowało, że nasze wydatki znacznie wzrosły.

Inna trudność, to niestety postawa jaką niejednokrotnie przejawiali radni opozycyjni, którzy nie zawsze współpracowali, ale dla własnych celów politycznych podejmowali różne działania, przekazując opinii publicznej kłamliwe informacje.

A jakieś przykłady?

Takich sytuacji było wiele. Przypomnę chociażby to, że w mediach ukazała się informacja „o tak katastrofalnej sytuacji finansowej, że zaprzestano płacenia składek ZUS od wynagrodzeń pracowników”, „że most na Bzurze jest w fatalnym stanie i grozi zawaleniem”, „że zadłużyliśmy miasto na 27 ml zł, i że ten gigantyczny dług będzie musiało spłacać kilka pokoleń sochaczewian”. Wszyscy radni wiedzą doskonale, jak jest naprawdę, lecz niektórzy próbują wprowadzać w błąd opinię publiczną, a poprzez to po prostu wykazują wobec mieszkańców lekceważenie i brak szacunku. Dobrym tego przykładem była sprawa mostu na Bzurze. O tym, że most był i jest bezpieczny może się każdy przekonać, bo odbywa się na nim taki ruch jak zawsze i nic się przez ten czas „nie zawaliło”.

 Często w tej kadencji pojawiał się wątek niedopuszczanie do głosu mieszkańców podczas sesji.

Wsłuchiwanie się w głos mieszkańców i chęć służenia im było jedynym celem jaki mi przyświecał w 2010 roku, kiedy zdecydowałam się na kandydowanie do rady miasta. W trakcie pierwszych prowadzonych przeze mnie sesji udzielałam głosu każdemu mieszkańcowi. Ale bardzo często okazywało się, że zgłaszany problem nie leżał w gestii rady miasta, ale np. organu wykonawczego. Wówczas instruowałam mieszkańca, aby umówił się na spotkanie z burmistrzem, albo też przekazał swój problem na piśmie. Po kilku sesjach zauważyłam coś jeszcze. Otóż mieszkańcy, którzy zabierali głos, to były przeważnie te same osoby i muszę z żalem przyznać, że w mojej ocenie byli przez kogoś inspirowani i, niestety, wykorzystywani. Uważam, że ci mieszkańcy stawali się narzędziem w walce politycznej i wcale nie chodziło o to, aby im pomóc,  tylko o przysłowiową „zadymę”.

Rzeczywiście, rada pod Pani przewodnictwem proceduje bardzo sprawnie. Ale można się także spotkać z opinią, że Pani i koalicyjni radni to „maszynka do głosowania”.

To, co się dzieje na sesji rady, to efekt końcowy wielu godzin pracy. Efekt, który widzi opinia publiczna. Ale tak naprawdę, praca rozpoczyna się już na etapie tworzenia projektu uchwały. Są to nieraz długie godziny wzajemnego przekonywania się i ostatecznie wypracowania projektu uchwały.

A jak układała się współpraca z burmistrzem?

Ja oceniam ją bardzo dobrze, chociaż nieraz wymagała ona pewnych ustępstw, raz z jednej, raz z drugiej strony. Zawsze jednak współpraca z burmistrzem Piotrem Osieckim stała na bardzo wysokim, merytorycznym poziomie. Oczywiście w pewnych kwestiach różniliśmy się i różnimy nadal, ale zawsze dochodziliśmy do konsensusu.

A co uznaje Pani za porażkę tej kadencji?

Największą porażką było to, że musiałam przedłożyć radzie projekt uchwały o wygaśnięciu mandatu radnej Urszuli Kossakowskiej, która została skazana w procesie karnym. W tym jednym momencie poczułam, że moje wysiłki na rzecz odbudowania autorytetu rady niestety legły w gruzach. Uznaję to za porażkę, gdyż jako przewodnicząca czuję się w pewien sposób odpowiedzialna za wizerunek całej rady, a nie potrafiłam dostatecznie przekonać tej radnej, aby wcześniej, jeszcze przed ogłoszeniem wyroku, zdobyła się na chwilę refleksji i sama podjęła odpowiednią decyzję. Kiedy apelowałam o refleksję, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zostałam zaatakowana przez opozycję, która murem stanęła w obronie tej radnej. No i niestety nadszedł ten dzień, kiedy, po uprawomocnieniu się wyroku, podejmowaliśmy uchwałę o wygaśnięciu mandatu radnej Urszuli Kossakowskiej. I od razu muszę tu zakomunikować, że podjęcie tej uchwały było obligatoryjne, gdyż w takim przypadku mandat wygasa z mocy prawa, a uchwała jest tylko formalnością wymuszoną przepisami. Jakież zdziwienie wywołały u mnie wyniki głosowania, w którym  opozycja była przeciwna pozbawienia mandatu radnej  Kossakowskiej. Czyli mówiąc krótko, radni ci stanęli na stanowisku, że to, iż ktoś został skazany za przestępstwo, nie jest żadną przeszkodą, aby sprawował funkcję osoby zaufania publicznego.

Na początku naszej rozmowy wspomniała Pani o obligacjach. Podczas kampanii wyborczej chyba najczęściej pada hasło, że „miasto zostało zadłużone obligacjami na 27 milionów ”.

Ze smutkiem stwierdzam, że temat ten, w sposób nieuczciwy, podnoszą kandydaci na burmistrza, ale nie wspominają o tym, że jest to zamiana długów, jakie powstały we wcześniejszych okresach w wyniku zaciągniętych kredytów, na jeden jakim jest emisja obligacji. Zapominają też dodać, że znaczna większość tych kredytów została zaciągnięta w poprzedniej kadencji.

Jeszcze raz wrócę do opinii krytyków tej kadencji, którzy twierdzą, że tempo zmian w Sochaczewie jest słabe, a najwięcej inwestycji pojawiło się przed wyborami.

Co do tempa zmian, to trzeba mieć świadomość, że działalność nasza, jako jednostki samorządu terytorialnego jest obwarowana licznymi przepisami wynikającymi chociażby z ustawy o finansach publicznych, że czasami pojawiają się problemy nieuregulowanej własności gruntu i często jest tak, że aby zrealizować jakąś inwestycję trzeba przejęć długą  drogę, drogę którą potocznie nazywa się „papierologią”. Z tego może wynikać wrażenie, że ostatni przedwyborczy rok był najbogatszy w inwestycje. Ale tak już jest, że owoce pracy czterech lat są zazwyczaj najbardziej widoczne pod koniec kadencji. Nie widzę w tym nic złego.

Można też spotkać opinie, że jest kryzys, a pieniądze trwonione są na imprezy i zabawę.

Słyszałam takie opinie, także od niektórych radnych. Trzeba jednak pamiętać, że tak szeroka oferta  działań kulturalnych, oświatowych, dotyczących sztuki, sportu jest inwestycją,  zwłaszcza w młode pokolenia. Najprościej można powiedzieć, że są to nakłady, które mają przynieść korzyści w przyszłości. Dlatego też, jeżeli dzięki temu co robimy, uda się w kimś wzbudzić jakieś pasje, trwale kogoś zarazić pozytywnym bakcylem, to możemy być  pewni, że taki człowiek, poznając wyższe wartości, angażując się w pozytywne działania, przyniesie w przyszłości olbrzymie korzyści całej naszej społeczności.

Wiele mówi Pani o służbie  wobec mieszkańców miasta, dlaczego zatem zdecydowała się Pani kandydować do Rady Powiatu ? Czy praca w samorządzie miejskim przestała Panią  satysfakcjonować?

Bardzo mnie satysfakcjonuje i wiem, że jest jeszcze dużo do zrobienia. Pamiętam jednak, że nasze miasto to również część powiatu sochaczewskiego. Powiatu, którego samorząd wymaga pilnych zmian. O bulwersujących wydarzeniach i patologiach, do jakich dochodziło w jednostkach podległych staroście i zarządowi powiatu wiedzą już chyba wszyscy. Takie sprawy jak afera w DPS Młodzieszyn czy nieprawidłowości w PCPR, a ostatnio problemy w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Załuskowie, coraz gorsza sytuacja finansowa Szpitala Powiatowego i wiele innych, nie powinny się w ogóle wydarzyć.

Nie wiem, czy to przekonujący argument?

Powiem w takim razie inaczej. Postanowiłam kandydować do rady powiatu, bo uważam, że tam jestem bardziej potrzebna. Samorząd miejski i samorząd powiatowy wejdą w nową kadencję z zupełnie innych pułapów. Dobra sytuacja w mieście pozwala na to, aby od pierwszych dni nowej kadencji prowadzić działania na rzecz dalszego rozwoju. W powiecie niestety wygląda to inaczej. Tam, w świetle ostatnich wydarzeń, trzeba najpierw „zinwentaryzować” stan aktualny i dopiero później myśleć o rozwoju. A to wymaga olbrzymiej pracy. Trzeba bowiem przeanalizować wiele dokumentów finansowych, umów itp. i zdiagnozować aktualną sytuację nie tylko w samym starostwie, ale i w jednostkach mu podległych, a wyniki tych obserwacji przedstawić opinii publicznej chociażby po to,  aby nie przypisywano nowemu zarządowi tego, co było wynikiem działań poprzedniego. Z racji swojego ekonomicznego i finansowego wykształcenia, doświadczenia zawodowego znam metody i narzędzia, i wiem jak to zrobić.

Wielu mieszkańców miasta i powiatu uważa, że potrzebna jest przede wszystkim dobra współpraca lokalnych samorządów.

To prawda, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę nową perspektywę finansową dotyczącą pozyskiwania środków unijnych. Nikt nie ukrywa tego, że teraz będą premiowane wnioski wspólne, czyli realizowane przez kilka samorządów.

Jakimi tematami chciałaby się Pani jeszcze zająć w Radzie Powiatu?

Współpraca miedzy samorządami będzie bardzo potrzebna, by odbudować całkowicie zniszczoną sieć dróg powiatowych. Ratować szpital przed bankructwem i prywatyzacją też musimy wspólnie – miasto, gminy, powiat. Chciałabym też zmierzyć się z budową w całym powiecie bezprzewodowej sieci internetowej, takiej jaka obecnie powstaje w mieście. Wreszcie musi się zmienić formuła promocji powiatu.

Co Pani ma na myśli?
Chciałabym, aby promocja powiatu miała charakter zadaniowy. W ramach porozumień między gminami powinny być wspierane wspólne wydarzenia, które przybliżą i wypromują powiat sochaczewski nie tylko w kraju, ale i za granicą.
Chciałabym też, aby w szkołach na terenie naszego powiatu kładziono większy nacisk na wychowanie patriotyczne. Marzy mi się więcej lekcji żywej historii, takich jak np. rekonstrukcja walk nad Bzurą w 1939 r.

Sądzi Pani, że w powiecie dałoby się wprowadzić budżet obywatelski?

Tak. I będę starała się to zaproponować przyszłej radzie. Tak jak wprowadzenie powiatowej karty seniora i karty dużej rodziny. Sądzę, że można też dużo mocniej
postawić na współpracę z organizacjami pozarządowymi. Sądzę, że dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie w każdej gminie instytucji powiatowego rzecznika praw mieszkańca. Ubodzy mieszkańcy mogliby tam otrzymać stojącą na bardzo wysokim poziomie darmową pomoc prawną.

Plany ma Pani bardzo ambitne...

Dlatego zachęcam mieszkańców miasta i powiatu do pójścia na wybory. Jeśli nie pójdziemy, to decyzja komu zaufać i powierzyć na kolejne cztery lata los naszej Małej Ojczyzny i tak zapadnie, ale bez naszego udziału.

Korzystając z okazji chciałam podziękować za cztery ostatnie lata, za zaufanie jakim mnie obdarzono w poprzedniej kadencji, za wspieranie w ważnych decyzjach. Będę miała jeszcze okazję złożyć „szczegółowe” podziękowania na pierwszej inauguracyjnej sesji rady miasta, gdyż jako przewodnicząca starej rady, będę ją zwoływała i otwierała obrady nowej.

Ale dziś, podsumowując tę kadencję nie mogę nie podziękować moim koleżankom i kolegom samorządowcom, a zwłaszcza burmistrzowi Piotrowi Osieckiemu, radym z Sochaczewskiego Forum Samorządowego i  z mojego klubu PiS. To oni najbardziej mnie wspierali i na każdym kroku  służyli  pomocą. Dlatego też dziękuję  Arkadiuszowi Karasiowi za zaangażowanie, zwłaszcza w sprawy oświaty. To również dzięki jego staraniom jako wiceprzewodniczącego rady i przewodniczącego komisji oświaty, stoi ona w naszym mieście na tak wysokim poziomie. Dziękuję radnemu Sylwestrowi Kaczmarkowi, za to, że  służył mi zawsze pomocą w trakcie spotkań z zagranicznymi delegacjami, za zaangażowanie w pracę na rzecz „budżetu obywatelskiego”.  Dziękuję Sławomirowi Dorywalskiemu, który nie tylko będąc przewodniczącym komisji sportu wniósł olbrzymi wkład w jego rozwój,  ale że sam, jako sportowiec, niejednokrotnie godnie reprezentował nasze miasto w rywalizacji sportowej na terenie całego kraju i przy tym osiągał wysokie wyniki.

Dziękuję też Pani Bożenie Rutkowskiej i Zofii Łempickiej. Choć ich kadencja rozpoczęła się niedawno, to od pierwszych chwil mocno zaangażowały się w pracę. Co jakiś czas docierają do mnie wyrazy wdzięczności dla Pani Zofii za tak szybkie  doprowadzenie do remontu ulic  Szajnowicza i Zamoyskiego.

A A A
11.11.2014
godz.15:57
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość