przejdź do Sochaczew.pl
129838 odwiedzin
Maria Gołkowska czyta Miłosza

 

Nie wiadomo, kto był większym magnesem – Czesław Milosz czy Maria Gołkowska, wieloletnia polonistka sochaczewskiego „Chopina” .  Dość, że w piątkowy wieczór przybył do czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej tłum gości. Konieczne było dostawianie krzeseł.

Bohaterem spotkania był Czesław Miłosz. W tym roku przypada 100. rocznica urodzin noblisty. Rok 2011 ogłoszono rokiem Czesława Miłosza. Biblioteka przygotowała okolicznościową wystawę jego książek i zaprosiła Marię Gołkowską, aby przybliżyła postać  kontrowersyjnego twórcy.

Maria Gołkowska na samym początku wykładu przyznała, że to jeden z jej ulubionych poetów. Nie tylko opowiadała o jego życiu i twórczości. Recytowała także wybrane utwory Miłosza. Rozpoczęła od „Traktatu moralnego”. Czyniła to jak zwykle z wielką pasją, interpretując Miłosza tak, że nagle jego trudna twórczość stawała się prosta i oczywista.

Dokonania noblisty prezentowała na tle wydarzeń historycznych, tłumacząc jednocześnie jego niezrozumiałe dla wielu decyzje, jak choćby tę, aby nie brać udziału w powstaniu warszawskim. A potem jego „poetycki płacz” nad ciałami zabitych. Były w opowiadanych przez Marię Gołkowską historiach także wątki sochaczewskie, nieznane fakty dotyczące lokalnych postaci w jakiś przedziwny sposób spinające jej opowieść w całość. Poprzez powstanie w getcie warszawskim, Irenę Sendlerową, Maria Gołkowska przypomniała postać ks. Franciszka Garncarka, kiedyś proboszcza sochaczewskiego, który w swojej kolejnej parafii znalazł się właśnie  na zamkniętym terenie getta. To on wystawiał fałszywe metryki dzieciom wyprowadzanym przez Irenę Sendlerową i jej przyjaciół. Być może jest to wątek wart zbadania przez lokalnych historyków.

W swoich opowieściach o Miłoszu Maria Gołkowska dotarła zaledwie do okresu powojennego, przywołując jeszcze „Traktat poetycki” , a na koniec przypominając fragmenty jego ostatniego wielkiego dzieła „Traktatu teologicznego”. Niedosyt publiczności był tak duży, że po spotkaniu wielu uczestników nalegało na ciąg dalszy. Wśród nich wiceburmistrz Marek Fergiński, który powiedział: „Mam nadzieję, że Miłosz się nie obrazi jeśli powiem, że przyszedłem tu dla pani”.

Jolanta Sosnowska

A A A
15.11.2011
godz.13:09
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość