przejdź do Sochaczew.pl
152902 odwiedzin
PRZEKREŚLONA MŁODOŚĆ, NIEPRZEKREŚLONE ŻYCIE

Ostatnie tygodnie honorują rocznice uświęcone krwią. My zaś docieramy do ludzi, którzy przechowują w pamięci wojenne wspomnienia. Jedną z nich jest pani Zofia Orlińska ze Żdżarowa.

„Wojna niewiele ma z romantyzmu, który pobrzmiewa w żołnierskich piosenkach” – mówi pani Zofia. W 1939 roku miała zaledwie 17 lat , by w obliczu sytuacji dorosnąć. „Przekreślona młodość” – to określenie będzie jeszcze nie raz pojawiać się we wspomnieniach. Wspomnieniach, które mimo iż minęło tyle lat, nie chciały – z uwagi na intensywność przeżyć – wyblaknąć. Przytulona do drzew         

Nie sposób domyślić się, że pani Zofia ma przeszło 90 lat. Odświętnie ubrana, starannie uczesana, elegancka w sposobie bycia. Pięknej polszczyzny mógłby jej pozazdrościć niejeden wykształcony człowiek. Książki lubiła czytać od zawsze. Snuła marzenia, by móc dalej się uczyć, ale zawierucha wojenna nawet największe pragnienia była w stanie obrócić wniwecz. Ukochanie książek, dar tworzenia wierszy przypomniały o sobie kilkadziesiąt lat później. Po śmierci męża to one pozwoliły wypełnić pustkę, pokonać apatię.

Zofia Orlińska urodziła się w rodzinie wielodzietnej w Budach Starych w gminie Młodzieszyn. Najwcześniejsze myśli wiążą się z lasem, który we wczesnym dzieciństwie był blisko, po sąsiedzku. Kocha drzewa. Może dlatego, że lipy niegdyś siostrze i jej ocaliły życie. „Trwał          pierwszy dzień nalotu. Mama, która przeżyła wcześniejszą wojnę, wiedziała, że przyda się dużo chleba. Niosłyśmy bochenki do pieca i wtedy nad nami zawarczały silniki samolotów. W bezradności przytuliłyśmy się do lip…”.      

Albo inny obrazek: „Ukrywaliśmy się w piwnicy już tydzień. Przyszła do nas sanitariuszka, która namówiła kilka dziewczyn, by poszukać bardziej bezpiecznego miejsca. Młodość, brak przewidzenia skutków takiej brawury, chęć przeżycia przygody, obietnica wydostania się za wszelką cenę z ciemnego pomieszczenia spowodowały, że opuściłyśmy nasz schron”. Tu pani Zofia zawiesza głos jakby nie dowierzała swej odwadze czy też lekkomyślności. A potem scena niemalże filmowa. Młodziutkie dziewczyny spotykają żołnierzy z futerałami na plecach. W jednym z nich są skrzypce, w innym – akordeon. A przecież wojna to nie romantyczna legenda… Nagle Niemcy otoczyli miejsce, w którym stacjonowali żołnierze. Dziewczęta wpadły na pomysł, by na lufie karabinu powiesić białe prześcieradło na znak poddania. Okupanci jednak nie uszanowali ich woli. Kule zaczęły świstać. „Straciłam przytomność, gdy się ocknęłam leżałam na plandece. Nade mną stał Niemiec. Tej chwili nigdy nie zapomnę. Powiedział do mnie po polsku, bym nie szlochała i pozwolił pójść dalej. Szczęśliwie dotarłam do wioski. Płacz w piwnicy był nie do opisania…”.

To był Tadeusz z Płońska

W połowie września 1939 roku w okolicach Łowicza, Kutna i Sochaczewa toczyły się          krwawe walki, które przeszły do historii II wojny światowej jako „bitwa nad Bzurą”. Nie ominęły one także Bud Starych, rodzinnej miejscowości pani Zofii. Żołnierze stacjonujący nieopodal, skupieni w Armii Poznań i Armii Pomorze mówili, że chcą wesprzeć Warszawę i Kampinos. Po zaciętym boju Polacy poddali się. Niemcy, chcąc pokazać miejscowej ludności swój triumf, spędzili wszystkich na leśną polanę. Nad głowami krążyły samoloty. Przed zgromadzonym tłumem maszerowali polscy żołnierze wzięci do niewoli. Jedni ocierali łzy, inni machali rodakom. Dziś jeszcze pani Zofia na wspomnienie tamtych wydarzeń zżyma się, mówiąc: „ Jak oni mogli ich tak upokorzyć!?”. Później oficerowie niemieccy zbierali młodzież w celu pochówku zabitych. Wybrano 4 dziewczyny, wśród nich młodziutką Zofię i 4 chłopców. Nosili ciała, szukali dokumentów potwierdzających tożsamość ofiar. „Najbardziej utkwił mi w pamięci jeden żołnierz. Leżał pod szkołą i trzymał się za serce. Miałam wrażenie, że na mnie patrzy. Zapamiętałam na całe życie, że nosił imię Tadeusz i pochodził z Płońska”. Zofia Orlińska wspomina też, że po skończonej pracy musieli palić papierosy „Mewa”, którymi częstowali Niemcy.  Nie można było odmówić. „Dla mnie, niepalącej, skończyło się to bólem głowy”.

Po Szkole Podstawowej w Budach Starych pozostał już tylko budynek. Wokół rozpościera się piękny las. Kiedyś, przed 75 laty, były tu same brzozy. Uwieczniła je w jednym ze swych wierszy Zofia Orlińska, pisząc: „ Szumcie białe brzozy także pieśń wieczności dla Tych, co polegli dla niepodległości. Dla ich mogił trzeba hołd wdzięczności nieść . Cześć Bohaterowie! Tobie, Polsko, cześć!”. Wiatr zdaje się wtórować drzewom, niemym świadkom hitlerowskich zbrodni, niosąc „gloria victis” – „chwała zwyciężonym”. W mogile obok szkoły – jak głosi tablica – spoczywa 225 żołnierzy II Rzeczpospolitej poległych śmiercią bohaterską w bitwie nad Bzurą w dniach 16 - 19 września 1939 roku. Zofia Orlińska, zapalając znicz, zastyga wzruszona w bezruchu. Prawdopodobnie wszystkie dramatyczne wydarzenia, które stały się jej udziałem, wróciły ze zdwojoną siłą.

Deklamując wiersze

Będąc już tak blisko rodzinnego domu, nie sposób nie przestąpić jego progu. „Mój dom rodzinny, mój dom ojczysty na zawsze zostanie w pamięci” – pisała pani Zofia. Nie ma już – co prawda – białych ścian i słomianego dachu, które przywoływała autorka wiersza, ale w kwestii gościnności nie zmieniło się zgoła nic („Drzwi mego domu zawsze otworem stały, może na gościa lub zmęczonego wędrowca czekały”). Obecni gospodarze, państwo Urszula i Jerzy Kornaccy (pan Jerzy jest bratankiem Zofii Orlińskiej) z radością oraz wielkim zaangażowaniem kultywują dobre tradycje. Jest nie tylko gościnnie, ale bardzo przytulnie i niebywale serdecznie.

 „To, co było natchnieniem w młodym wieku, odezwało się w starszym” – skromnie o swej poetyckiej pasji opowiada pani Zofia. Dar wrażliwości pozwolił jej zobaczyć więcej, umiejętnie przelać emocje na papier. Z artystycznie uzdolnionej mamy i babci dumne są kolejne pokolenia. Pani Orlińska dochowała się czworga dzieci, jedenaściorga wnucząt i ośmiorga prawnucząt. Bliscy często proszę seniorkę rodu o deklamację wierszy. Recytuje je niezwykle przejmująco.

Przekreślona młodość, nieprzekreślone życie.

Marzena Tomaszewska

A A A
17.10.2014
godz.10:09
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość